| Nie zabili i nie uciekł, czyli jest lepiej niż gorzej - Andrzej Łapieński |
|
|
| 09.01.2008. | |
|
Nie popisuje się erudycją, a jego bohaterowie mówią takim językiem, jakim posługują się na co dzień. I co najważniejsze - są po prostu dobrzy, a przynajmniej nie można się w nich dopatrzyć zła. Stąd moje podejrzenie, że Jacek Antczak jest człowiekiem życzliwym swoim bliźnim.
W czasach, kiedy autora zbioru reportaży "W Radwanicach najlepiej idą romanse" nie było na świecie, a był niezbyt rozgarnięty towarzysz Wiesław, usłyszałem nieco polityczną, ale dowcipną definicję uśmiechu. Otóż uśmiech (w odróżnieniu od śmiechu, który stanowi kategorię raczej akustyczną) może być: ironiczeskij, sardoniczeskij i internacjonalnyj. Dwa pierwsze różnią się od siebie jedynie stopniem niechęci, wywodzącej się wprost z poczucia wyższości nad domniemanym durniem i prostakiem, a skrywanej za maską tzw. dobrego wychowania, ten trzeci zaś wyraża życzliwość dla czegoś czy kogoś sympatycznego i autentycznego, budzącego nie tylko emocje, ale i poważne refleksje. Tak więc internacjonalny, łączy się z sierioznym, tworząc razem po prostu normalność.
Jacek Antczak, tworząc swoje reportaże, chyba miał właśnie taki uśmiech. Jeśli nie na twarzy, to gdzieś w środku - duszy, sercu, głowie, z pewnością nie na wątrobie i śledzionie, bo tam mają siedlisko uśmiechy zawistników i głupców.(...) Andrzej Łapieński, Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej |
|
| Zmieniony ( 21.01.2008. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|




