Jacek Antczak .info

NOTE: To use the advanced features of this site you need javascript turned on.

Start arrow Teksty Jacka arrow Wywiady prasowe arrow "REPORTERKA" - ŻEŃSKA FORMA REPORTAŻU?
"REPORTERKA" - ŻEŃSKA FORMA REPORTAŻU? Drukuj Poleć znajomemu
02.06.2008.
Z cyklu Czytelnia Gepperta: "REPORTERKA" - ŻEŃSKA FORMA REPORTAŻU?
Spotkanie z Jackiem Antczakiem.
Wstęp i prowadzenie: Agnieszka Kłos.

Kto jest dla pani mistrzem reportażu?

wspólne zdjęcieNie mam mistrzów. Na uniwersytecie uczył mnie Marian Brandys. Podziwiałam go, ale nie chciałam naśladować. Kiedy oceniał mój tekst, najczęściej nie zgadzałam się z jego opiniami. Po latach przyznawał się do mnie i mówił: "Ja ją uczyłem, a ona mi dawała szkołę". Mimo to, jeśli komuś coś zawdzięczam, to Brandysowi.

U niego napisała pani pierwszy reportaż?

Tak, na seminarium, które prowadził. Po przeczytaniu książki Ulica ubogich kochanków Pratoliniego napisałam reportaż zatytułowany Podwórko ulicy Targowej. Dla reportera to świetne miejsce – podwórka między Dworcem Wschodnim a Bazarem Różyckiego. Bohaterką mojego reportażu Życie (w "Tam już nie ma żadnej rzeki") jest Jasia, która handlowała na bazarze. Nie musiała dużo mówić, wszystko było mi doskonale znane. Kiedy mówiła, że stała z lodami koło Gebethnera i Wolffa, natychmiast zobaczyłam to miejsce. Kupowałam tam używane książki, a za księgarnią, po prawej stronie – wytworne drewniaki.

Jaki był ten pani pierwszy tekst?

Ileż w nim było formalnych zawijasów! Zabawy z formą były kuszące, a ja łatwo im ulegałam. Brandys uważał, że przesadzam, nieustannie mnie krytykował, powtarzając, że prostota jest formą najlepszą. "Koleżanko – mówił – niech koleżanka mi wierzy, te sztuczki formalne zestarzeją się, a prostota będzie zawsze".

Pani reportaże nie były proste?

Były nadzwyczaj kunsztowne, co Brandys zawzięcie zwalczał. Kiedyś leżał w szpitalu i przysłał nam na seminarium nasze teksty ze swoimi uwagami – o moim były miażdżące. Poszłam do szpitala. Była u niego żona – Halina Mikołajska. Wyjmowała pięknymi rękami jabłka z ohydnej, szarej torebki, a ja niecierpliwie czekałam, kiedy wreszcie sobie pójdzie i będę mogła poważnie porozmawiać. Miałam dziewiętnaście lat, miałam rację i musiałam mu to powiedzieć! Poszłam do profesora, do szpitala, sprzeczać się o tekst – mnie samej nie mieści się to dzisiaj w głowie.

Jacek Antczak z wykształcenia jest kulturoznawcą, a z zawodu (i z powołania) reporterem. W dziennikarstwie od 15 lat (Gazeta Wyborcza, TVP Wrocław, Radio Kolor, Słowo Polskie, "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska"). Za reportaże otrzymał kilka nagród w ogólnopolskich konkursach, w tym prestiżową nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1999). Trzykrotnie nominowany do dolnośląskiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Szweda. Publikował m.in. w Tygodniku Powszechnym, Życiu i Nowym Państwie oraz w wielu gazetach regionalnych. Jest również autorem i kompozytorem poetyckich ballad, które przez lata z powodzeniem wykonywał z zespołem Wolny Wybór. Był pomysłodawcą i szefem artystycznym Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Studenckiej "Łykend" we Wrocławiu. Najciekawsze własne reportaże zebrał w książce "W Radwanicach najlepiej idą romanse" (2004, Oficyna Wydawnicza Atut), w 2007 roku ukazała się jego książka "Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall" (wydawnictwo Rosner i Wspólnicy). Obecnie z-ca szefa działu opinii i reportażu w dzienniku "Polska - Gazeta Wrocławska". Mieszka we Wrocławiu.
Zmieniony ( 06.06.2008. )